55. Złaz Kampinoski im. A. Harskiego już za nami


sowaTegoroczna impreza idealnie oddała idee tego złazu – rodzinne spotkania w jesiennym okresie aby wspólnie powspominać, pośpiewać i napić się gorącej herbaty z ogniska. W tegorocznym złazie wzięło udział około 90 osób z czego około 1/3 to były dzieci. Mieliśmy więc piękny pokoleniowi rozstrzał i sytuacje kiedy nasi „doświadczeni” koledzy, którzy teraz już są dziadkami zabrali ze sobą wnuczęta. W więc co najmniej 3 pokolenia bawiły się wraz z nami w tę słoneczną niedzielę.

Rozmowom, śpiewom i graniu nie było końca a najwytrwalsi uczestnicy zostali z nami do późnych godzin wieczornych.

Serdecznie podziękowania i moc ukłonów ślemy przede wszystkim do naszych przewodników, którzy zorganizowali bardzo ciekawe trasy:
Ewie Perlińskiej - Kobierzyńskiej -  za trasę muzealną i „Więcej zieleni”, która przebijała się czasem pośród innych kolorów na drzewach 😊
Barkowi Kobierzyńskiemu z suportem w postaci dwóch cór (Jadzi i Kingi) – uczestnicy rodziny Kobierzyńskich byli najliczniejszą trasą i opanowali naszą polanę wywołując ogromny uśmiech u wszystkich obecnych. Trasa Bartka w wspaniały sposób pokazała też trendy uczestników – pokolenie się nam odmładza i warto coraz więcej myśleć o naszych „maluchach”. „Maluch mówi: …” już jest rozpoznawalnym cyklem wyjazdów w SKPB. Czy znajdą się naśladowcy tej wspaniałej inicjatywy? Trzymam kciuki za to z całego serca 😊
Zuzie Smoczyńskiej oraz Danielowi Potkańskiemu za to, że mimo licznych obowiązków i rodzinnych celebracji znaleźli czas i chęci aby zabrać śmiałków na pieszą wędrówkę w październikowym lesie.
Kajtkowi Wczelikowi, który pozwolił swoim uczestnikom zgubić po drodze dwie oponki (Uwaga - żaden rower nie ucierpiał).

Równie ogromne uściski dla naszych kołowych muzyków, których gitary i głosy pomogły nam się przenieść do innej rzeczywistości. Dzięki nim podróżowaliśmy po górach mając nad sobą „błękitną płachtę nieba”. Marcinie, Wiktorze - chapeau bas – słucha się Was z ogromną przyjemnością.

Organizatorzy,
Justyna, Mateusz oraz Tymon